Wreszcie pozbieraliśmy nieco świadectw i opinii uczestniczek poprzednich edycji naszych warsztatów dla mam…

  • Bardzo cenne było dla mnie konkretne wskazówki związane z wychowaniem dzieci, np.: instrukcja, jak uczyć dzieci nowych obowiązków; jak nagradzać; mówić dzieciom, że kocham je takimi, jakie są. Po warsztatach postanowiłam być konsekwentna względem dzieci, pokazywać im jak ważna jest przynależność do rodziny.
  • Konsekwencja względem dzieci; hierarchia ważności osób – mówić o tym dzieciom; przynależność do rodziny – pokazywać dzieciom, jak to jest ważne. Chciałabym wprowadzić wszystko w życie, ale stopniowo i powoli.
  • Najbardziej przemówiły do mnie priorytety, że najważniejszy jest Bóg, potem mąż, a potem dzieci. Również, że wychowanie dzieci należy rozpocząć od zmiany siebie. Dzięki warsztatom uświadomiłam sobie, że aby cokolwiek zmienić lub nauczyć swoje dziecko muszę zmienić siebie, swoje złe nawyki. To mnie naprawdę poruszyło. Postanowienia: ciągła praca nad relacją z Jezusem; bardziej świadome działanie, konsekwencja bardziej konsekwentna J; więcej pasji, miłości, twórczości.
  • Najbardziej poruszająca jest autentyczność, przykład i świadectwa z życia, nie „suche” fakty, techniki; oparcie wszelkich działań na szacunku i  miłości. Postanawiam pracować nad relacją i dialogiem małżeńskim oraz koncentracją prawdziwą ma dziecku i mężu. Cieszę się, że jestem mamą! Choć ostatnio musiałam podjąć decyzję pracy w domu czy poza – wiem już, że decyzja była właściwa, czyli dom!
  • Dowiedziałam się jak ważni w wychowaniu dzieci są rodzice, ich postępowanie (jak historia ich życia wpływa na wychowanie własnych dzieci). Postanawiam się modlić o rozeznanie co jest ważne w wychowaniu mojego dziecka, wdrażać w zasady wychowania o jakich dowiedziałam się na warsztatach.
  • W uszach słyszałam słowo PRAWDA  i to jest dobre. Podoba  mi się, że to był raczej wykład/prezentacja niż rozmowy w grupach. Nie lubię jak mamy (chodzi oczywiście o uczestniczki) roztrząsają swoje problemy zwłaszcza zbyt długo. Podoba mi się, że Marzena potrafiła to uciąć. Najbardziej dotknęło mnie,  otworzyło mnie to, że mówiono o szacunku do dziecka. Dla mnie to podstawa wychowania. Bardzo twórcze za to okazują się tabelki pomagające w zdobywaniu umiejętności. Zamierzam wprowadzić je w swoim domu.
  • Pierwszego dnia wydawało  mi się, że nawet gdybym dowiedziała się czegoś nowego, to przecież i tak jest za późno – dzieci duże, co można zmienić tak z dnia na dzień. Warsztaty ujawniły ile popełniam błędów, ale wprowadziły też pewność, że zmiana jest możliwa, gdyż te same błędy powielam do dziś. Uświadamiam sobie, że problemy z moimi dziećmi to wyłącznie mój problem. Powoli dojrzewałam do tego, że coś nie gra, ale nie wiedziałam co. Dziś wiem niewiele, ale wiem, że Jezus mi to powie, a ja tylko ze wszystkich sił postaram się zmienić: złagodnieć, spokornieć i przede wszystkim oddać moim dzieciom i mężowi  najwięcej czasu (aby z nimi być i dzielić się).
  • Najbardziej dotknęło mnie, uświadomiłam sobie, że wiele moich problemów ma swoje źródło w mojej przeszłości, brak zakorzenienia w rodzinie (jestem półsierotą). Wiele moich lęków w stosunku do dzieci bierze się z  poczucia głębokiego osamotnienia. Wiara Marzeny i jej słowa głęboko przypomniały mi, że jestem córką Boga. On zawsze się o mnie troszczy i nawet, gdy będę się czuła samotna w moim małżeństwie to mój Bóg mnie kocha i zawsze jestem Jego córką. Najbardziej przemawiało do mnie doświadczenie Marzeny powiązane z jej głęboką relacją z Bogiem. Odkryłam, że nie rozmawiam w domu o swoich uczuciach, nie nazywam ich, nie pytam o nie nasze dzieci. A to, co jest w naszym sercu, jest najważniejsze  i jest korzeniem  naszych i naszych dzieci czynów. Jeszcze jedno – zawsze mówię w czasie konfliktów dzieci – idź i przeproś brata, od dzisiaj zacznę inaczej w stosunku do dzieci i siebie. Będę mówić proszę, wybacz mi. To zasadnicza różnica.
  • Uświadomiłam sobie jeszcze raz jak ważna jest konsekwencja, a jej brak, przy pomysłach, nawet najlepszych, przynosi ogromne szkody. Poza tym znów Pan Bóg przypomniał, że w Nim siła i z Nim, wg Jego prowadzenia mają być realizowane wszystkie zamierzenia. Zobaczyłam jak wiele błędów jest w naszym małżeństwie i rodzinie. Nikt mnie tu nie oskarżał tylko otrzymałam zachętę i nadzieję, że wszystko powoli można zmieniać, przez swoje nawrócenie i wprowadzenie konkretnych szczegółowo pokazanych zasad, reguł, działań. Od  strony technicznej wydaje się mi że wszystko było dobrze zaplanowane. Wobec powyższego za wszystko dziękuję.
  • Najbardziej podobała mi się otwartość prowadzących. Historie z życia dotykały mnie najbardziej. Bunt, który się we mnie rodził – dawał do myślenia, że chyba coś jednak trzeba zmienić w moim życiu. Dziękuję Bogu za ten czas. Najbardziej mnie dotknęło to, że mam starać się żyć w jedności z mężem, by stawiać męża na pierwszym miejscu, a dzieci na drugim miejscu. Rozmawiać z dziećmi o ich uczuciach! Wprowadzić tabelę z nagrodami ale też dać dzieciom obowiązki domowe. Dziękuję za to, że mogłam w tych warsztatach uczestniczyć. Bóg zapłać!
  • Poukładałam sobie swoją wiedzę, uporządkowałam ją. Ucieszyłam się, że to co robię jest właściwe (choć inni mi mówią inaczej). Najdobitniej pokazał mi ten kurs, że faworyzuję jedno z dzieci, a inne niedowartościowuję choć myślałam, że już to naprawiłam. Uszeregowałam sobie to, nad czym muszę pracować najwięcej i jaki wielki wpływ na rozwój moich dzieci ma jedność małżeńska moja i mojego męża. Dużo pracy przede mną, ale wiem, że jestem na dobrej drodze.

IMAG0010IMAG0008IMAG0007

A to Marzena. Dzięki niej i jej mężowi Maćkowi ruszyła pierwsza edycja warsztatów.

A to Marzena. Dzięki niej i jej mężowi Maćkowi ruszyła pierwsza edycja warsztatów.

 

Mamy na warsztatach a tatusiowie przy pracy

Mamy na warsztatach a tatusiowie przy pracy